Posted On: wtorek, Marzec 2nd, 2010 at 21:53
Ruszyły z powrotem pod górę, do miasta, Sheryl nadawała tempo. Resztki światła znikły niemal kiedy dotarły na peryferie miasta. Sheryl poszła do samochodu, a Lori zatrzymała się, aby po raz ostatni spojrzeć na cmentarz. Z tego punktu widokowego przypominał fortecę. Może wysokie mury broniły go przed zwierzętami, chociaż wydawało się to zbyteczną ostrożnością. Umarli z pewnością byli bezpieczni pod swoimi kamieniami nagrobnymi. Mury miały raczej chronić żałobników, by umarli nie zyskali nad nimi władzy. Za tą bramą ziemia została poświęcona umarłym i troszczyła się o nich. Na zewnątrz – świat należał do żywych, którzy nie nauczą się niczego od tych, których utracili.
Nie była na tyle arogancka. Tak wiele chciała powiedzieć dziś umarłym, i tyle usłyszeć. Szkoda.
Wróciła do samochodu dziwnie ożywiona. Drzwi natychmiast zamknęły się i ruszył silnik, a Sheryl powiedziała:
- Ktoś nas obserwuje.
- Jesteś pewna?
- Przysięgam. Widziałam go, kiedy podeszłam do samochodu – energicznie tarła piersi. – Jezu, brodawki mi sztywnieją, kiedy jest zimno.
- Jak on wyglądał? – spytała Lori. Sheryl wzruszyła ramionami.
- Zbyt ciemno, żeby dostrzec. To teraz bez znaczenia. Jak powiedziałaś, nie wrócimy tu więcej.
Racja, pomyślała Lori. Mogą odjechać prostą drogą i nie odwracać się. Może zmarli obywatele Midian zazdrościli im tego, za murami swojej fortecy.
Categories: anielskie, badz zawsze ze mna