<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Aniołek</title>
	<atom:link href="http://www.aniolek.info/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.aniolek.info</link>
	<description>Kolejny blog oparty na WordPressie</description>
	<lastBuildDate>Tue, 02 Mar 2010 21:55:55 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>To właściwie szczątki zmarłych, wiekowych nieboszczyków</title>
		<link>http://www.aniolek.info/to-wlasciwie-szczatki-zmarlych-wiekowych-nieboszczykow/</link>
		<comments>http://www.aniolek.info/to-wlasciwie-szczatki-zmarlych-wiekowych-nieboszczykow/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 21:55:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[anielskie]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.aniolek.info/?p=14</guid>
		<description><![CDATA[Szybko znalazła najwrażliwsze miejsce; oparła stopy na krawędziach łóżka i szeroko rozłożyła nogi, aby dać pole do popisu obu dłoniom.
Przy pierwszym przypływie ciepła nie pomyślała o Boon’ie. Zmarli mężczyźni to kiepscy kochankowie. Lepiej o nim zapomnieć. Miał ładną twarz, ale nigdy już jej nie pocałuje. Miał także niezłego członka, ale już go nigdy nie pogłaszcze, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Szybko znalazła najwrażliwsze miejsce; oparła stopy na krawędziach łóżka i szeroko rozłożyła nogi, aby dać pole do popisu obu dłoniom.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Przy pierwszym przypływie ciepła nie pomyślała o Boon’ie. Zmarli mężczyźni to kiepscy kochankowie. Lepiej o nim zapomnieć. Miał ładną twarz, ale nigdy już jej nie pocałuje. Miał także niezłego członka, ale już go nigdy nie pogłaszcze, ani nie posiądzie. Miała więc tylko siebie &#8211; przyjemność dla czystej przyjemności. Tak właśnie sobie wyobrażała akt, który odgrywała: czyste ciało, nagie, na zatęchłym łóżku. Kobieta w obcym pokoju rozkoszująca się swoim obcym &#8220;ja&#8221;.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Rytm muzyki już nią nie kierował. Znalazła własny rytm, wznoszenie i opadanie, wznoszenie i opadanie, za każdym razem wspinała się coraz wyżej. Bez końca, szczyt za szczytem, aż spłynęła potem i ogarnął ją przesyt. Leżała spokojnie przez kilka minut. Potem,</span></span></span><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;"> </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">czując nadciągający sen i obawiając się, że zaskoczy ją w tej dziwnej pozycji, odrzuciła pościel, przykryła się tylko prześcieradłem, położyła głowę na poduszce i dała nura w przestrzeń pod powiekami.<span id="more-14"></span></span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Pot na ciele ochłódł pod cienkim prześcieradłem. Śniło się jej, że znajduje się w nekropolii w Midian, a ze wszystkich uliczek wiatr zbiegł na jej spotkanie &#8211; z pół­nocy, południa, wschodu i zachodu &#8211; ziębiąc ją i pod­nosząc włosy na głowie, wdzierając się pod bluzkę. Wiatr wcale nie niewidzialny. Dotykalny poprzez ciężar niesio­nego kurzu, pyłków klejących powieki i zatykających nos, znajdujących dojście pod bieliznę i do wnętrza ciała także.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Wiatr oślepił już ją całkowicie, gdy zdała sobie sprawę, że to właściwie szczątki zmarłych, wiekowych nieboszczyków, rozwiewane przez wiatry na wszystkie strony świata z piramid i mauzoleów, nagrobków i pod­ziemi, kostnic i krematoriów. Pył trumien i ludzki popiół, i kości w kawałeczkach, unoszone w stronę Midian i dopadające ją na skrzyżowaniach.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Czuła umarłych w sobie. Pod powiekami, w gardle, wciskających się do łona. Jednak pomimo chłodu i furii czterech sztormów nie bała się ich, nie chciała ich odpędzić. Szukali przecież jej ciepła i kobiecości. Nie odrzuci ich.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Gdzie Boone? &#8211; spytała we śnie, przypusz­czając, że umarli będą wiedzieć. Przecież był jednym z nich.</span></span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.aniolek.info/to-wlasciwie-szczatki-zmarlych-wiekowych-nieboszczykow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ale dziś wieczorem była inną kobietą</title>
		<link>http://www.aniolek.info/ale-dzis-wieczorem-byla-inna-kobieta/</link>
		<comments>http://www.aniolek.info/ale-dzis-wieczorem-byla-inna-kobieta/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 21:55:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[nie tego chce]]></category>
		<category><![CDATA[tylko tyle wymagam]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.aniolek.info/ale-dzis-wieczorem-byla-inna-kobieta/</guid>
		<description><![CDATA[Zdołała zaledwie zapaść w drzemkę, i tak przerywaną co jakiś czas odgłosami pijackiej burdy z przyległego pokoju.
Wstała by poszukać syfonu z wodą sodową i lodu. Wróciła ze szklanką dietetycznego napoju do łóżka, ale za ścianą wciąż hałasowano. Postanowiła wziąć kąpiel, zanim trunki i zmęczenie nie uciszą jej sąsiadów. Zanu­rzona po szyję w gorącej wodzie czuła, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Zdołała zaledwie zapaść w drzemkę, i tak przerywaną co jakiś czas odgłosami pijackiej burdy z przyległego pokoju.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Wstała by poszukać syfonu z wodą sodową i lodu. Wróciła ze szklanką dietetycznego napoju do łóżka, ale za ścianą wciąż hałasowano. Postanowiła wziąć kąpiel, zanim trunki i zmęczenie nie uciszą jej sąsiadów. Zanu­rzona po szyję w gorącej wodzie czuła, jak mięśnie rozluźniają się, a zanim wyszła z wanny, była w znacznie lepszym nastroju. Łazienka nie miała pochłaniacza pary, więc oba lustra zaparowały. Była im wdzięczna za swoistą dyskrecję. Katalog słabych stron jej ciała miał wystarczającą objętość, by nie wydłużać go dodatkowy­mi samooględzinami. Szyja zbyt gruba, twarz zbyt szczu­pła, oczy zbyt duże, nos zbyt mały. Właściwie składała się z samych nadmiarów i niedomiarów, a wszelkie wysiłki, żeby ukryć wady tylko je eksponowały. Włosy, które zapuściła, były tak bujne i ciemne, że w ich ramie twarz wyglądała jak chora. Usta, przypominające w każdym calu usta jej matki, wyglądały naturalnie, cokolwiek nawet nieprzyzwoicie, ale tuszowanie ich barwy bladą szminką powiększało jeszcze oczy i czyniło je bardziej bezbronnymi.<span id="more-13"></span></span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">W sumie jednak jej twarz nie była nieatrakcyjna. Mogła wybierać mężczyzn. Kłopot w tym, że jej wygląd nie odzwierciedlał jej wnętrza. Słodka buzia &#8211; a nie była wcale słodka, nie chciała być słodka, i nie pragnęła, żeby tak o niej myślano. Może silne wrażenia, które ją spotkały w ciągu kilku ostatnich godzin (widok krwi, gro­bów), stanowiły jakiś znak. Miała taką nadzieję. Ich wspomnienie wciąż ją poruszało, wzbogacało, chociaż także bolało.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Naga, powędrowała z powrotem do sypialni. Tak jak się spodziewała, towarzystwo balujące za ścianą uciszyło się. Nie słyszała już rock and roll’a, lecz coś stonowanego. Usiadła na skraju łóżka i przebiegała dłońmi po piersiach ciesząc się ich gładkością. Jej oddech dostosował się do wolnego rytmu muzyki za ściana: muzyki do tańczenia biodro przy biodrze, usta przy ustach. Położyła się na łóżku, a prawa ręka sunęła w dół ciała. Czuła woń narzuty, przesiąkniętej papierosowym dymem z paru miesięcy. Nadawało to pokojowi charakteru miejsca prawie publicznego, miejsca nocnych scha­dzek. Myśl o nagości w takim pokoju i zapach jej czy­stej skóry w zatęchłym łóżku stawały się coraz wyraź­niejsze.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Włożyła kciuk i środkowy palec do swojej szpary, unosząc nieco biodra, aby ułatwić działanie. Na tę zaba­wę nie pozwalała sobie zbyt często: katolickie wychowa­nie kładło cień winy między instynkt a koniuszki palców. Ale dziś wieczorem była inną kobietą. </span></span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.aniolek.info/ale-dzis-wieczorem-byla-inna-kobieta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Obyś tylko miała o czym rozmawiać!</title>
		<link>http://www.aniolek.info/obys-tylko-miala-o-czym-rozmawiac/</link>
		<comments>http://www.aniolek.info/obys-tylko-miala-o-czym-rozmawiac/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 21:54:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[ciekawe strony]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.aniolek.info/obys-tylko-miala-o-czym-rozmawiac/</guid>
		<description><![CDATA[Wybór miejsca noclegu w Shere Neck nie należał do trudnych: były tylko dwie możliwości. Jeden z hoteli został już zajęty przez uczestników giełdy sprzętu rol­niczego, a część z tego najazdu rolników zatrzymała się w drugim budynku, Sweetgrass Inn. Sheryl nie uznawała przymilania się w recepcji i groziło im, że stąd też odeślą je z kwitkiem, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Wybór miejsca noclegu w Shere Neck nie należał do trudnych: były tylko dwie możliwości. Jeden z hoteli został już zajęty przez uczestników giełdy sprzętu rol­niczego, a część z tego najazdu rolników zatrzymała się w drugim budynku, Sweetgrass Inn. Sheryl nie uznawała przymilania się w recepcji i groziło im, że stąd też odeślą je z kwitkiem, ale w końcu znaleziono pokój, który mogły zająć wspólnie, z podwójnym, zestawionym łóżkiem, prosty, ale wygodny.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Wiesz, co zwykła mawiać moja matka? &#8211; spyta­ła Sheryl, rozkładając swoje kosmetyki w łazience.<span id="more-12"></span></span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Co?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Zwykła mawiać: jest gdzieś mężczyzna dla cie­bie, Sheryl, chodzi gdzieś w pobliżu z twoim imieniem na ustach. I to mówiła kobieta, która szukała swojego szczególnego mężczyzny przez trzydzieści lat i nigdy go nie znalazła. Zawsze jednak trzymała się tej romantycz­nej prawdy. Widzisz, mężczyzna z twoich snów czeka za rogiem. Cholera, ona mnie też do tego przekonała.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Wciąż w to wierzysz?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- O tak. Wciąż szukam. Myślisz pewnie, że po tym wszystkim, co przeszłam, zmądrzałam. Chcesz pierwsza wziąć prysznic?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Nie. Idź najpierw!</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">W sąsiednim pokoju zaczęło się jakieś przyjęcie, a zbyt cienkie ściany nie tłumiły jego odgłosów. Kiedy</span></span></span><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;"> </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Sheryl brała prysznic, Lori leżała w łóżku, a wydarzenia minionego dnia kłębiły się jej w głowie. Nie trwało to długo. Ze snu wyrwała ją Sheryl, wykąpana i gotowa wyruszyć do miasta.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Idziesz? &#8211; chciała wiedzieć.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Jestem zbyt zmęczona &#8211; stwierdziła Lori. &#8211; Baw się dobrze!</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- O ile można tu się dobrze bawić &#8211; ze smutkiem zauważyła Sheryl.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Na pewno ci się uda &#8211; odrzekła Lori. &#8211; Obyś tylko miała o czym rozmawiać!</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Sheryl obiecała jej to i zostawiła Lori, żeby od­poczęła.</span></span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.aniolek.info/obys-tylko-miala-o-czym-rozmawiac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Widziałam go, kiedy podeszłam do samochodu</title>
		<link>http://www.aniolek.info/widzialam-go-kiedy-podeszlam-do-samochodu/</link>
		<comments>http://www.aniolek.info/widzialam-go-kiedy-podeszlam-do-samochodu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 21:53:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[anielskie]]></category>
		<category><![CDATA[badz zawsze ze mna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.aniolek.info/widzialam-go-kiedy-podeszlam-do-samochodu/</guid>
		<description><![CDATA[Ruszyły z powrotem pod górę, do miasta, Sheryl nadawała tempo. Resztki światła znikły niemal kiedy dotarły na peryferie miasta. Sheryl poszła do samo­chodu, a Lori zatrzymała się, aby po raz ostatni spoj­rzeć na cmentarz. Z tego punktu widokowego przypo­minał fortecę. Może wysokie mury broniły go przed zwierzętami, chociaż wydawało się to zbyteczną ostro­żnością. Umarli z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Ruszyły z powrotem pod górę, do miasta, Sheryl nadawała tempo. Resztki światła znikły niemal kiedy dotarły na peryferie miasta. Sheryl poszła do samo­chodu, a Lori zatrzymała się, aby po raz ostatni spoj­rzeć na cmentarz. Z tego punktu widokowego przypo­minał fortecę. Może wysokie mury broniły go przed zwierzętami, chociaż wydawało się to zbyteczną ostro­żnością. Umarli z pewnością byli bezpieczni pod swoi­mi kamieniami nagrobnymi. Mury miały raczej chro­nić żałobników, by umarli nie zyskali nad nimi władzy. Za tą bramą ziemia została poświęcona umarłym i tro­szczyła się o nich. Na zewnątrz &#8211; świat należał do żywych, którzy nie nauczą się niczego od tych, których utracili.<span id="more-11"></span></span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Nie była na tyle arogancka. Tak wiele chcia­ła powiedzieć dziś umarłym, i tyle usłyszeć. Szko­da.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Wróciła do samochodu dziwnie ożywiona. Drzwi natychmiast zamknęły się i ruszył silnik, a Sheryl powie­działa:</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Ktoś nas obserwuje.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Jesteś pewna?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Przysięgam. Widziałam go, kiedy podeszłam do samochodu &#8211; energicznie tarła piersi. &#8211; Jezu, brodawki mi sztywnieją, kiedy jest zimno.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Jak on wyglądał? &#8211; spytała Lori. Sheryl wzruszyła ramionami.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Zbyt ciemno, żeby dostrzec. To teraz bez zna­czenia. Jak powiedziałaś, nie wrócimy tu więcej.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Racja, pomyślała Lori. Mogą odjechać prostą drogą i nie odwracać się. Może zmarli obywatele Midian zazdrościli im tego, za murami swojej for­tecy.</span></span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.aniolek.info/widzialam-go-kiedy-podeszlam-do-samochodu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>bez rezultatu rozglądała się po terenie</title>
		<link>http://www.aniolek.info/bez-rezultatu-rozgladala-sie-po-terenie/</link>
		<comments>http://www.aniolek.info/bez-rezultatu-rozgladala-sie-po-terenie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 21:53:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[badz zawsze ze mna]]></category>
		<category><![CDATA[ciekawe strony]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.aniolek.info/bez-rezultatu-rozgladala-sie-po-terenie/</guid>
		<description><![CDATA[Ruszyła ulicą w kierunku cmentarza. Sheryl zawa­hała się. Zostawiła sweter w samochodzie, a robiło się chłodno. Cały czas, kiedy tu przebywały, nie mogła się jednak pozbyć wrażenia, że są obserwowane. Gdy zbliżał się zmierzch, nie chciała być sama na ulicy.
- Zaczekaj &#8211; zadecydowała i dołączyła do Lori, widocznej już pod murem cmentarza.
- Czemu jest taki [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Ruszyła ulicą w kierunku cmentarza. Sheryl zawa­hała się. Zostawiła sweter w samochodzie, a robiło się chłodno. Cały czas, kiedy tu przebywały, nie mogła się jednak pozbyć wrażenia, że są obserwowane. Gdy zbliżał się zmierzch, nie chciała być sama na ulicy.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Zaczekaj &#8211; zadecydowała i dołączyła do Lori, widocznej już pod murem cmentarza.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Czemu jest taki rozległy? &#8211; zdziwiła się Lori na głos.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Bóg jeden wie. Może wszyscy wymarli nagle.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Tak wielu? To właściwie małe miasto.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Racja.<span id="more-10"></span></span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- A zobacz rozmiary grobów.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Sądzisz, że zrobią na mnie wrażenie?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Wejdziesz?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Nie. I nie bardzo chcę.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Tylko trochę za mur.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Gdzie ja to już słyszałam?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Lori nie odpowiedziała. Była teraz przy bramie cmentarnej, sięgała przez kraty do klamki. Udało się jej. Jedna połowa drzwi otworzyła się na tyle, że mogła się przecisnąć. Weszła. Wahając się, Sheryl podążyła za nią.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Dlaczego tak wiele? &#8211; Lori znów się odezwała. Nie tylko ciekawość kazała jej zadawać pytania; ten dziwny spektakl sprawił, że znów zaczęła się zastana­wiać, czy Boone zapędził się tu przez przypadek, czy też Midian było jego miejscem przeznaczenia. Może po­chowano tu kogoś, kogo miał nadzieję znaleźć żywego? A może przy jego grobie chciał wyznać swoje zbrodnie? To zaledwie domysły, a jednak aleje grobowców wydawały się obiecywać jakąś słabą nadzieję na zrozumienie, dlaczego przelał krew </span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;"><em>- </em></span></span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">ale bez rezultatu rozglądała się po terenie, aż zapadł zmrok.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Już późno &#8211; przypomniała Sheryl.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Tak.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- I jest mi zimno.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Tak?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Chciałabym iść, Lori.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Och&#8230; przepraszam. Tak. Oczywiście. Robi się zbyt ciemno, by cokolwiek dostrzec.</span></span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.aniolek.info/bez-rezultatu-rozgladala-sie-po-terenie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie mam oczywiście na myśli ciebie</title>
		<link>http://www.aniolek.info/nie-mam-oczywiscie-na-mysli-ciebie/</link>
		<comments>http://www.aniolek.info/nie-mam-oczywiscie-na-mysli-ciebie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 21:52:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[tylko tyle wymagam]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.aniolek.info/nie-mam-oczywiscie-na-mysli-ciebie/</guid>
		<description><![CDATA[Wiesz, to wciąż nie wydaje się całkiem realne &#8211; powiedziała Lori. &#8211; Nawet to, że tu stoję. To, że to widzę. Nie potrafię do końca w to uwierzyć. Jak to możliwe, że wszystko stracone? Musi istnieć sposób, by do nich dotrzeć, nie uważasz, by do nich dotrzeć i ich do­tknąć.
- Kogo?
- Umarłych. W przeciwnym razie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Wiesz, to wciąż nie wydaje się całkiem realne &#8211; powiedziała Lori. &#8211; Nawet to, że tu stoję. To, że to widzę. Nie potrafię do końca w to uwierzyć. Jak to możliwe, że wszystko stracone? Musi istnieć sposób, by do nich dotrzeć, nie uważasz, by do nich dotrzeć i ich do­tknąć.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Kogo?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Umarłych. W przeciwnym razie bowiem &#8211; wszystko to nonsens, prawda? Sadystyczny nonsens &#8211; uwolniła rękę z uścisku Sheryl, podniosła do czoła i potarła je palcami.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Przepraszam &#8211; powiedziała. &#8211; Mówię bez ładu i składu, no nie?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Szczerze? Nie.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Lori wyglądała na skruszoną.<span id="more-9"></span></span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Posłuchaj &#8211; mówiła Sheryl. &#8211; Stare miasto, nikomu niepotrzebne. Myślę, że powinnyśmy wynosić się stąd i niech się to wszystko rozpadnie. Co na to powiesz?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Jestem za.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Myślę jeszcze&#8230;</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- O czym?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Właściwie niezbyt lubię towarzystwo &#8211; stwier­dziła. &#8211; Nie mam oczywiście na myśli ciebie &#8211; dodała pospiesznie.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- A więc kogo?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Całe to zgromadzenie nieboszczyków.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Jakich nieboszczyków?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Za wzgórzem, tamten cholerny cmentarz.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Naprawdę?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- W twoim stanie umysłu nie ma sensu go oglą­dać &#8211; Sheryl odrzekła pospiesznie.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Wyraz twarzy Lori mówił jednak, że nie powinna występować z tą informacją.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Nie chcesz tego oglądać &#8211; powiedziała. &#8211; Na­prawdę nie chcesz.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Tylko minutkę czy dwie &#8211; prosiła Lori.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Jeśli zostaniemy tu dłużej, będziemy wracać w ciemnościach.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Już tu nigdy nie przyjadę.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Och, z pewnością. Powinnaś zobaczyć ten wi­dok. Wspaniały widok. Domy umarłych ludzi. Lori zdobyła się na nikły uśmiech.</span></span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.aniolek.info/nie-mam-oczywiscie-na-mysli-ciebie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>on wychodzi teraz przez drzwi i obejmuje ją</title>
		<link>http://www.aniolek.info/on-wychodzi-teraz-przez-drzwi-i-obejmuje-ja/</link>
		<comments>http://www.aniolek.info/on-wychodzi-teraz-przez-drzwi-i-obejmuje-ja/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 21:51:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[daj mi chwile]]></category>
		<category><![CDATA[nie tego chce]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.aniolek.info/on-wychodzi-teraz-przez-drzwi-i-obejmuje-ja/</guid>
		<description><![CDATA[Jeszcze łatwiej przyszło jej znaleźć miejsce, gdzie go zastrzelili. Dziury po kulach, które chybiły, zostały obwiedzione kredą; plamy i bryzgi krwi wsiąkły w deski werandy. Stała niedaleko tego miejsca przez kilka minut, niezdolna, by się zbliżyć i zarazem niezdolna, by odejść. Sheryl wycofała się taktownie, nikt więc nie odrywał jej zahipnotyzowanego wzroku od widoku łoża [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Jeszcze łatwiej przyszło jej znaleźć miejsce, gdzie go zastrzelili. Dziury po kulach, które chybiły, zostały obwiedzione kredą; plamy i bryzgi krwi wsiąkły w deski werandy. Stała niedaleko tego miejsca przez kilka minut, niezdolna, by się zbliżyć i zarazem niezdolna, by odejść. Sheryl wycofała się taktownie, nikt więc nie odrywał jej zahipnotyzowanego wzroku od widoku łoża śmierci Boone’a.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Zawsze jej będzie go brakowało. A jednak nie płakała. Może wyszlochała już łzy w łazience w re­stauracji. Czuła natomiast, jak jej tęsknotę podsyca tajemnica: w jaki sposób mężczyzna, którego znała i kochała &#8211; czy też kochała i sądziła, że zna &#8211; mógł tutaj zginąć w następstwie zbrodnii, o którą nigdy by go nie podejrzewała. Może wściekała się na niego i to po­wstrzymywało łzy; świadoma, że pomimo ich miłości tak wiele przed nią ukrywał, a teraz nawet nie mogła domagać się wyjaśnień. Czy nie mógł zostawić przynaj­mniej jakiegoś znaku? Zauważyła, że gapi się na plamy krwi i zastanawia się, czy czyjś ostrzejszy wzrok mógłby odczytać z nich jakiś sens. Gdyby wróżyć z fusów po kawie, z pewnością ostatni ślad zostawiony przez Boone’a miał jakieś znaczenie. <span id="more-8"></span>Ale ona nie była wróżbitką. Znaki, to tylko część nie rozwiązanej zagadki, zasadnicza część; uczucie kazało wypowiedzieć jej na głos, gdy tak stała przy schodach, słowa:</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Wciąż cię kocham, Boone.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">To dopiero zagadka; pomimo gniewu i szoku od­dałaby życie, które jej jeszcze pozostało, za to, by ujrzeć, jak on wychodzi teraz przez drzwi i obejmuje ją.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Nie otrzymała jednak żadnej odpowiedzi, choćby pośredniej. Nie poczuła oddechu żadnego ducha na policzku, żadnego westchnienia w swoim wnętrzu. Jeśli Boone obecny był tu wciąż w jakiejś formie, to zachował milczenie i nie oddychał; śmierć nie uwolniła go, lecz uczyniła swoim więźniem.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Ktoś wymówił jej imię. Podniosła wzrok.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- &#8230; nie sądzisz? &#8211; mówiła Sheryl.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Słucham?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Czas na nas &#8211; powtórzyła Sheryl. &#8211; Nie sądzisz, że czas jechać?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Ach.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Chyba nie masz mi za złe, że to mówię? Wy­glądasz jak wypluta.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Dziękuję.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Lori wyciągnęła rękę, szukając uspokojenia. Sheryl uścisnęła ją.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Widziałaś już co trzeba, kochanie &#8211; stwierdziła.</span></span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.aniolek.info/on-wychodzi-teraz-przez-drzwi-i-obejmuje-ja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>To przypadek, że w ogóle się tu znalazł.</title>
		<link>http://www.aniolek.info/to-przypadek-ze-w-ogole-sie-tu-znalazl/</link>
		<comments>http://www.aniolek.info/to-przypadek-ze-w-ogole-sie-tu-znalazl/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Mar 2010 21:48:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[anielskie]]></category>
		<category><![CDATA[daj mi chwile]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.aniolek.info/?p=4</guid>
		<description><![CDATA[Podróżowały zatem zgodnie ze wskazówkami właś­ciciela restauracji, który uważał, że ma pojęcie ciut mniej niż mgliste na temat położenia Midian. Wskazówki były dobre. Marszruta prowadziła do Shere Neck, które oka­zało się miastem większym niż oczekiwała Lori, a po­tem nie oznakowaną drogą, w teorii prowadzącą do Midian.
- Po co tam jedziecie? &#8211; chciał wiedzieć właściciel restauracji. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Podróżowały zatem zgodnie ze wskazówkami właś­ciciela restauracji, który uważał, że ma pojęcie ciut mniej niż mgliste na temat położenia Midian. Wskazówki były</span></span></span><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;"> </span></span><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">dobre. Marszruta prowadziła do Shere Neck, które oka­zało się miastem większym niż oczekiwała Lori, a po­tem nie oznakowaną drogą, w teorii prowadzącą do Midian.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Po co tam jedziecie? &#8211; chciał wiedzieć właściciel restauracji. &#8211; Nikt już tam nie jeździ. To puste miasto.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Piszę artykuł o gorączce złota &#8211; odparła Sheryl, kłamiąc jak z nut. &#8211; A ona jest turystką.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Może i da się coś zwiedzić &#8211; brzmiała od­powiedź.<span id="more-4"></span></span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Ta ironiczna uwaga, bliższa była prawdzie, niż sądził ich rozmówca. Późnym popołudniem światło złoci­ło się na żwirowej drodze, kiedy ujrzały miasto, a dopóki nie znalazły się na jego ulicach, były pewne, że to nie to miejsce, bo czyż jakieś miasto-widmo wygląda równie zapraszająco? Wraz z zachodem słońca to wrażenie jed­nak znikło. W opuszczonych domach kryło się coś bez­nadziejnego, lecz właściwie widok był przygnębiający, ale ani trochę nie niesamowity. Pierwsza myśl Lori po przyjeździe: dlaczego Boone tu przyjechał?</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">A druga:</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Nie przybył tu z własnej woli. Gonili go. To przypadek, że w ogóle się tu znalazł.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Zaparkowały samochód pośrodku głównej ulicy, jedynej, jeżeli w ogóle uznać ją za ulicę.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">- Nie trzeba zamykać &#8211; stwierdziła Sheryl. &#8211; Nikt przecież nie przyjdzie go ukraść.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Teraz, gdy już tu dotarły, Lori jeszcze bardziej cieszyła się z towarzystwa Sheryl. Jej werwa i dobry humor rzucały wyzwanie temu posępnemu miejscu i od­straszały to, co mogło je nawiedzić.</span></span></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Duchy da się pokonać śmiechem; zwalczyć przy­gnębienie &#8211; o wiele trudniej. Po raz pierwszy, odkąd zadzwonił do niej Decker, poczuła nadciągającą żałobę. Z łatwością wyobrażała sobie Boone’a tutaj, samotnego i zagubionego, wiedzącego, że prześladowcy nadciągają.</span></span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.aniolek.info/to-przypadek-ze-w-ogole-sie-tu-znalazl/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
