Archive for the ‘anielskie’ Category

To właściwie szczątki zmarłych, wiekowych nieboszczyków

wtorek, Marzec 2nd, 2010

Szybko znalazła najwrażliwsze miejsce; oparła stopy na krawędziach łóżka i szeroko rozłożyła nogi, aby dać pole do popisu obu dłoniom.

Przy pierwszym przypływie ciepła nie pomyślała o Boon’ie. Zmarli mężczyźni to kiepscy kochankowie. Lepiej o nim zapomnieć. Miał ładną twarz, ale nigdy już jej nie pocałuje. Miał także niezłego członka, ale już go nigdy nie pogłaszcze, ani nie posiądzie. Miała więc tylko siebie – przyjemność dla czystej przyjemności. Tak właśnie sobie wyobrażała akt, który odgrywała: czyste ciało, nagie, na zatęchłym łóżku. Kobieta w obcym pokoju rozkoszująca się swoim obcym “ja”.

Rytm muzyki już nią nie kierował. Znalazła własny rytm, wznoszenie i opadanie, wznoszenie i opadanie, za każdym razem wspinała się coraz wyżej. Bez końca, szczyt za szczytem, aż spłynęła potem i ogarnął ją przesyt. Leżała spokojnie przez kilka minut. Potem, czując nadciągający sen i obawiając się, że zaskoczy ją w tej dziwnej pozycji, odrzuciła pościel, przykryła się tylko prześcieradłem, położyła głowę na poduszce i dała nura w przestrzeń pod powiekami. (więcej…)

Widziałam go, kiedy podeszłam do samochodu

wtorek, Marzec 2nd, 2010

Ruszyły z powrotem pod górę, do miasta, Sheryl nadawała tempo. Resztki światła znikły niemal kiedy dotarły na peryferie miasta. Sheryl poszła do samo­chodu, a Lori zatrzymała się, aby po raz ostatni spoj­rzeć na cmentarz. Z tego punktu widokowego przypo­minał fortecę. Może wysokie mury broniły go przed zwierzętami, chociaż wydawało się to zbyteczną ostro­żnością. Umarli z pewnością byli bezpieczni pod swoi­mi kamieniami nagrobnymi. Mury miały raczej chro­nić żałobników, by umarli nie zyskali nad nimi władzy. Za tą bramą ziemia została poświęcona umarłym i tro­szczyła się o nich. Na zewnątrz – świat należał do żywych, którzy nie nauczą się niczego od tych, których utracili. (więcej…)

To przypadek, że w ogóle się tu znalazł.

wtorek, Marzec 2nd, 2010

Podróżowały zatem zgodnie ze wskazówkami właś­ciciela restauracji, który uważał, że ma pojęcie ciut mniej niż mgliste na temat położenia Midian. Wskazówki były dobre. Marszruta prowadziła do Shere Neck, które oka­zało się miastem większym niż oczekiwała Lori, a po­tem nie oznakowaną drogą, w teorii prowadzącą do Midian.

- Po co tam jedziecie? – chciał wiedzieć właściciel restauracji. – Nikt już tam nie jeździ. To puste miasto.

- Piszę artykuł o gorączce złota – odparła Sheryl, kłamiąc jak z nut. – A ona jest turystką.

- Może i da się coś zwiedzić – brzmiała od­powiedź. (więcej…)

projekty domów drewnianych phone card phone card Odwrócił się plecami do cmentarza i rozkoszował planami na przyszłość. Po zakończeniu procesu Boone’a będzie wolny i na nowo zacznie dzieło Maski. Oczekiwał tego namiętnie. Znajdzie terytoria gdzieś dalej. infekcje Meble biurowe international phone cards Urządzi rzeźnie w Manitobie i SaskatcheWan, a może i w Vancouver. Robiło mu się przyjemnie gorąco na samą myśl o tym. Prawie słyszał, jak w walizeczce, którą niósł wzdycha przez swoje srebrzyste zęby Stara Twarz z Gu­zikami działki szczecin serwis klimatyzacji Śląsk dwuteowniki Decker podniósł walizeczkę na wysokość piersi i mocno trzymał w ramionach. Słyszał, jak wewnątrz otwiera się i zamyka suwak; otwiera i zamyka. prepaid calling card Nie trzymaj mnie w zamknięciu - piszczała Ma­ska. - Nie dzisiaj, spośród wszystkich nocy nie dzisiaj. Jeśli nie lubisz widoku krwi, pozwól mi patrzeć za ciebie.